Podziel się !


Odchudzanie według planu czy ma to sens ?

Z perspektywy czasu (kilkanaście miesięcy) i wytopionych na treningach ok 40 kg tłuszczu mogę powiedzieć że aby czegoś takiego dokonać nie trzeba działać wg żadnego planu treningowego czy dietetycznego bo jestem na to żywym dowodem. Wystarczy żelazna konsekwencja i determinacja w dążeniu do celu.

Po co kupujemy plany dietetyczne i treningowe w celu odchudzenia się ? (:
Odpowiedź jest bardzo prosta, w większości przypadków podświadomie robimy to po to aby mieć na kogo zrzucić niepowodzenie, no bo powiedzmy sobie wprost, bardzo trudno wziąć na klatę widmo porażki więc te wszystkie plany kupowane czy darmowe pobrane z internetu to tzw. dupochrony żeby mieć na co zrzucić winę jeśli nie wyjdzie … ale działając z takim założeniem można w zasadzie nie rozpoczynać całego procesu bo to się prawie napewno nie uda ….

Winny temu stanowi rzeczy jest niewłaściwy mindset (stan umysłu). Pamiętajmy że celem jest nie tylko osiągnięcie szczupłej wysportowanej sylwetki ale przede wszystkim UTRZYMANIE JEJ …. (: więc odpowiedz sobie na zasadnicze pytanie, czy będziesz w stanie być na jakiejś diecie do końca życia ?

Katować organizm jakimiś ograniczeniami spisanymi na kartce tymi czy innymi ?
Czy będziesz w stanie z uporem maniaka trenować cały czas to samo wg planu spisanego przez trenera personalnego – no powiedzmy sobie wprost – nikt takiego reżimu nie wytrzyma na dłuższą metę.

We mnie osobiście słowo „plan” zabija chęć do uprawiania jakiegokolwiek sportu.

Boisz się że sam/sama zaczniesz i nic z tego nie wyjdzie i nie będzie na kogo poza sobą zrzucić winy ?
Niepotrzebnie, musisz tylko przestawić swój umysł na inne tory.

Nie robisz tego po to aby jedynie osiągnąć cel, bo wcześniej czy później zniweczy go efekt jojo, znacz to powiedzenie ?
To jest efekt końcowy większości jak nie wszystkich planów, tej całej rutyny którą w pewnym momencie człowiek tak znienawidzi że rzuci w cholere i wtedy pojawia się efekt jojo. No nikt zdrowy na umyśle nie wytrzyma takiego reżimu długo ….

Ja uprawiam sport(y) od kilkunastu miesięcy ale wychodząc z domu nie mam kartki ze spisanym planem że mam jechać na rowerze w określonym tempie czy z określonym FTP przez tyle a tyle, robić 10 interwałów po drodze o takiej długości itd, no nie, prędzej bym zwymiotował niż to kontynuował już na pierwszym treningu idąc z takim mindsetem na rower ….

Sport przede wszystkim ma dawać przyjemność, jeśli ten warunek nie będzie spełniony przestaniesz go uprawiać , to tylko kwestia czasu.
Wiesz co sprawiło że chce mi się wyjść na trening niezależnie od tego czy na dworze -5 czy + 25, czy pada lekki deszczyk czy jest wiatr ?

To że jest on spontaniczny, bardzo urozmaicony, nieplanowany. Zawsze trenuję rano przed pracą bo daje mi to energię na cały dzień, wstaję rano, wyglądam przez okno, patrzę na termometr, jeśli warunki nie są sprzyjające wciągam spodenki i koszulke zakładam buty do biegania słuchawki do uszu odpalam fajny podcast albo muzę i ruszam przezd siebie gdzie mnie nogi poniosą, trzymam się tylko jednego jedynego parametru – czasu, po prostu uważam że trening rano do 1:30 godziny jest tym na co każdego dnia (roboczego) mogę sobie pozwolić i biegam w różnym tempie, czasami 8 minut na km czasami 5 minut na km, czasami przebiegam 15 km czasami tylko 8, czasami wybieram trasę na której będą podbiegi czasami nie, czasami biegam w terenie, czasami nie dzięki temu nigdy się tym nie nudzę dzięki temu zawsze daje mi to radość. To samo jeśli jest dobra pogoda, wychodzę na rower i tutaj zależnie od tego czy wieje wiatr czy nie, jest to albo rowerszosowy albo MTB, i tutaj znów, nie odpalam Stravy, nie zakładam pasa do pomiaru tętna, nie odpalam żadnej apki mierzącej moje parametry życiowe itp. zero, jadę przed siebie 1:30 każdego dnia (naprzemiennie z bieganiem a nie tak że i bieganie i rower jednego dnia), czasami jest to tylko 30 km, czasami 50, zawsze staram się odkrywać nowe ścieżki pod MTB, nowe gładkie asfalty na szosie nigdy się nie nudzę, różnicuję tempo tak jak mi się chce.

CZYTAJ  Dużo się ruszam, biegam, jeżdzę na rowerze i nie chudnę ....

Dlaczego tyle schudłem i utrzymuję szczupłą wysportowaną sylwetkę ?
Dlatego że nie zabija mnie rutyna i żadne plany, z planami to jest trochę tak jak z chodzeniem do pracy, większość z nas ma nieciekawą koszmarną pracę której człowiek nienawidzi ale musi wykonywać żeby za coś żyć (ja akurat jestem w gronie szczęściarzy bo kocham swoją pracę bo to po prostu taki zawód – branża IT, ale zdaje sobie sprawę że nie każdy nim jest ….), czy chodzimy do takiej nieprzyjemnej pracy z chęcią każdego dnia ?

Podopbnie jest z planowym treningiem, po pewneym czasie go znienawidzimy, rutyna zabije przyjemność z uprawiania sportu, to tylko kwestia czasu.

Dla niektórych radość daje wyłącznie moment kulminacyjny osiągnięcie celu to tj z trenowaniem na zawody, zawodnik trenuje pół roku katuje się na treningach, wyje z bólu mając jeden cel, najlepszy możliwy wynik na zawodach, wyobraź sobie jak smutny i rozbity jest człowiek który katował się pół roku nie mając z tego jakiejkolwiek przyjemności i gdy na końcu spotyka go porażka …. myślisz że on kocha ten sport ? (: Moim zdaniem takie życie jest bardzo smutne. Mnie radość daje sama „Droga”, mam znajomych którzy np. drogę na wakację nad morze przejeżdzają na raz bez zatrzymywania nawet na siku, no ja tak nie mogę bo dla mnie „Droga” to już wakacje, to już urlop i przygoda, uwielbiam się zatrzymywać po drodze w przypadkowych miejscach, wypić kawkę podziwiać otaczającą mnie okolicę, przekąsić coś na świeżym powietrzu itd. dla mnie to samo w sobie daje już przyjemność i mój urlop rozpoczyna się gdy zamykam drzwi swojego domu i wsiadam do auta. Podobnie jest u mnie ze sportem, radość daje mi sam fakt jego uprawiania od pierwszego metra który przebiegnę czy przejadę na rowerze dzięki temu to mi się po prostu nie nudzi.

Wieczorem kładąc się spać ja nie mogę się juz doczekać poranka gdy będę mógł wybiec lub wyjechać.

CZYTAJ  Co spala więcej kalorii bieganie czy jazda na rowerze ?

Dieta ….
Jem wszystko, no, prawie wszystko, gdybyś zobaczył mój talerz obiadowy nie uwierzyłbyś że człowiek pochłaniający takie ilości jedzenia może mieć taką sylwetkę. Sport wiele zmienia, w sposobie postrzegania jedzenia, u mnie zadziałało to jakoś naturalnie, ja zawsze objadałem się bardzo niezdrowymi ciężkimi potrawami, picka wjeżdzała przynajmniej raz w tygodniu, smażenie frytek, placków itd było na porządku dziennym, makarony z sosami – a jakże …. gdy zacząłem swoją przemianę (mindsetu) ja to cały czas jadłem ale ograniczałem jedynie odrobinę natomiast bardzo intensywnie trenowałem, po kilku tygodniach treningów (bez planu) zauważyłem że idąc stoiskiem w markecie spoglądam łakomym okiem na stoiska z rzodkiewką, pomidorami, sałatą, coś kompletnie nienormalnego …. mój organizm zaczął się w pewnym momencie domagać określonych składników odżywczych których miał deficyt i tak się zaczęło, od tego momentu na moim talerzu obiadowym jest tyle kolorów ile mam w lodówce ląduje nawet plasterek sera czasami, są tam papryka w kilku kolorach, także ostra papryka, rzodkiewka, pomidory, sałaty różne rodzaje, ogórki kiszone, ryż brązowy, oliwa, omlet, naprawdę ogromny talerz jedzenia.

Zapomniałem – nie jem śniadań, trenuję od zawsze naczczo. Odkryłem niedawno na pewnym kanale YT podcast dwóch lekarzy którzy wypowiadają się na temat faszerowania się „węglami” przed i w trakcie treningu …. to jest największy hamulec w procesie odchudzania …..

Dlaczego mi udało się schudnąć w ciągu roku prawie 40kg ?
Dlatego że trenowałem naczczo, potrzeba ok 3 tygodni aby organizm przestawił się ze źródłą węglowodanowego na białkowe do spalania w mięśniach ….
Zastanwiałame się po ostatnich badaniach krwi dlaczego trójglicerydy które zawsze miałem wystrzelone w kosmos spadły mi drastycznie poniżej normy, a no dlaetego że trenuje naczczo, organizm przetwarza zmagazynowany tłuszcz w trójglicerydy które następnie są przetwarzane przez wątrobę w ketony czyli paliwo (tj glikogen jeśli spożywa się dużo węglowodanów) dla mięśni. Mój organizm nauczył się efektywnie korzystać z tego paliwa. Dlatego że uprawiam sport zawsze naczczo organizm podświadomie domagał się większej ilości białka i tłuszczu a gdy zacząłem dostarczać mu więcej białka i tłuszczu naturalne zapotrzebowanie na węglowodany spadło, dlatego przeszła mi na nie ochota …. nie byłem tego wogóle świadomy dopóki nie trafiłem na kanał tych lekarzy (bracia Rodzeń) którzy dokładnie wyjaśniają ten mechanizm, określając to dietą niskowęglowodanową …. ale nie w tym kontekście że działa się według jakiegoś planu dietetycznego po prostu trzeba ograniczyć w swojej codziennej rutynie żywieniowej węglowodany do ok 100G na dobę i tyle. Można jeść wszystko byle nie przejedać się węglami bo co to powoduje … powoduje to jedno, nagłe wystrzały cukru we krwi oraz insuliny która go gasi a co się potem dzieje ? Gdy zaczyna działać insulina i cukier drastycznie spada, automatycznie załąćza się wilczy apetyt i co robimy  – żremy dalej węgle …. to jest samo nakręcający się katastrofalny mechanizm ….

Są np. biegacze już bardzo wytrenowani i szczupli którzy mówią że jeśli nie zabiorą ze sobą żeli energetycznych na trening to będą mieli bombę i po prostu wywali im korki ….. dlatego faszerują się węglami bo organizmowi jest znacznie łatwiej wytworzyć z cukru glikogen niż wytworzyć ketony z trójglicerydów ….. ale, działając systematycznie możemy nauczyć organizm czerpania z tego paliwa trzeba tylko żelaznej konsekwencji wytrwania tych kilku tygodni przy niskiej podaży węglowodanów . Każdy ma jakiś zasób tłuszczu nawet mocno wycieniowani zawodnicy z którego to paliwa organizm może skorzystać a nie korzysta tylko dlatego że gasimy pożar żelem czy bananem w trakcie treningu, rośnie nam cukier i wytwarza się glikogen. Gdybyśmy np., łyknęli taki żel i przez pół godziny nie pobiegli tylko usiedli na tyłku to zadziałą insulina która zniweluje wystrzał cukru który nie został prztworzony w glikogen, to może nastąpić tylko wtedy gdy jesteśmy w ruchu a nie w spoczynku.

CZYTAJ  ile kalorii spala wyciskanie sztangi

Reasumując żadne plany dietetyczne nie mają sensu, jak sądzicie dlaczego tyle ich jest i powstają cały czas nowe ?
Dlatego że nikt nie jest w stanie wytrzymać w takim reżimie długo i będzie się oszukiwał dalej że jeśli nie ten plan to inny napewno zadziałą lepiej, bo łatwiej się oszukiwać niż naprawdę odrobić pracę domową i wziąć się za swoje życie we właściwy sposób …. wziąć całą odpowiedzialność na siebie i zmienić swoje życie.

Kluczem do skutecznego odchudzania i utrzymania szczupłej wysportowanej sylweti oraz zdrowia jest systematyczne uprawianie sportu aerobowego, godzina dziennie wystarczy ,oraz zmiana nawyków żywieniowych nie na pół roku czy rok – NA ZAWSZE. Wiem, bariera wejścia jest wysoka, trzeba się przemęczyć miesiąc aby organizm się przestawił i abyś zaczął inaczej patrzeć na to co wkładasz na talerz, ale to się stanie, samoistnie, tylko musisz w to uwierzyć i podjąć to wyzwanie.

Diety, plany treningowe są dla ludzi którzy oczekują ultraszybkich efektów i wzięcia pełnej odpowiedialności za ewentualne niepowodzenie przez kogoś innego …. to prawie zawsze kończy się tak samo, efektem jojo.

Chcesz się dalej oszukiwać ?
20 lat walczyłem z otyłością, wypróbowałem w swoim życiu wiele diet cud, planów treningowych, tabletek i zawsze kończyło się to tak samo efektem jojo i totalnym zniechęceniem.

Więc ja naprawdę wiem co mówię (:
Pokochałem sport, zdrowy styl życia bo nie ma w nim u mnie rutyny. Uprawiam różne aktywności, cały rok, każdego dnia, niezależnie od pogody, jem dużo i smacznie ograniczając tylko węglowodany, mam wyniki badań jakich nie powstydziłby się 18 latek (a ja mam lat 50), mam sylwetkę nie gorszą niż mój 16 letni syn, formę wytrzymałościową znacznie lepszą niż on, przebiegam bez wypluwania płuc 22 km, jestem w stanie przejechać na rowerze szosowym 150 km, na rowerze MTB utyrać się na singletrackach 30km i wrócić 15 asfaltem do domu …. zaczynałem od 120 kg kanapowca który ledwo wtaczał się po schdach, człowieka który był na skraju cukrzycy, miał stwierdzoną tachykardię, nadciśnienie i widmo wielu innych niebezpiecznych schorzeń – dziś okaz zdrowia który nie bierze żadnych tabletek bo nie musi. Jak to mówią bracia Rodzeń – „można pięknie żyć” tylko trzeba chcieć, wszystko jest w głowie (:



Podziel się !

By admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *